Relacja 3

Rozmiar: 18590 bajtówPo kilkunastu godzinach jazdy przez Malezję dotarliśmy do miasta Hat Yai, które jest głównym miejscem przesiadkowym na południu Tajlandii. Tajlandia przywitała nas jeszcze większym upałem. Myśleliśmy, że to już nie za bardzo jest możliwe-a jednak. Na pewno jeszcze wiele rzeczy nas w podróży zaskoczy więc nie przejęliśmy się tym zbytnio. Szczerze mówiąc mieliśmy już dosyć wielkich miast i postanowiliśmy kilka dni odpocząć. Jak już pisaliśmy w tej części Azji świetnie zorganizowany jest transport i można bardzo szybko i w miarę komfortowo pokonywać duże odległości. Skorzystaliśmy więc z usług lokalnej agencji podróży i ruszyliśmy na wspaniałą wyspę leżącą w Zatoce Tajlandzkiej o nazwie Ko Samui. Jedynym problemem było to, że takie postanowienie wiązało się ze spędzeniem kolejnych sześciu godzin w maleńkim busiku i na promie. Co to jednak dla nas? Jazda była naprawdę wyczerpująca, ale gdy już tam Rozmiar: 17957 bajtówdotarliśmy wiedzieliśmy że było warto. Już na promie daliśmy się namówić na wynajęcie fajnego bungalowu (jak wszędzie w Tajlandii i tam znalazł się "nagabywacz", który nam pomógł w podjęciu decyzji). Ponieważ tak jak w wielu innych przypadkach zdecydowaliśmy się na najtańszy wariant (jedyne 200 BHT - około 20 zł) spodziewaliśmy się niezłej nory, ale gdy właściciel ośrodka o ciekawej nazwie NapperVilla (drzemiąca willa) dowiózł nas na miejsce poczuliśmy się miło zaskoczeni. Bardzo fajna chatka z bambusa położona 50 metrów od pięknej plaży stała się naszym domkiem na kilka dni. Ko Samui mierzy 15 km wzdłuż i w poprzek więc postanowiliśmy zobaczyć na niej absolutnie wszystko co na to Rozmiar: 18346 bajtówzasługiwało. Ciekawostką jest fakt, że na całej wyspie jest niezliczona ilość wypożyczalni skuterów i za jedyne 150 BHT można się stać jego właścicielem na całą dobę. Oczywiście skorzystaliśmy z tej możliwości i w ciągu dwóch dni przemierzyliśmy kupę kilometrów mniej lub bardziej uczęszczanych szlaków. Zobaczyliśmy miejsca których piękno przekroczyło zupełnie nasze wyobrażenia. Dodatkowe urozmaicenie krajobrazu wyspy stanowią piękne zalesione góry wznoszące się tuż za linią wybrzeża oraz grzywa palm kokosowych, które dostarczają ponad trzech milionów orzechów kokosa miesięcznie. Zobaczyliśmy cudowne plaże, piękne wodospady, zabytki kultury buddyjskiej, pola ryżowe a nawet piękny kościółek katolicki Rozmiar: 15224 bajtóww cieniu, którego mogliśmy porozmawiać z lokalnym księdzem. Oczywiście okazało się, że jako jeden z niewielu ludzi spotkanych przez nas w podróży wiedział gdzie leży nasz kraj, Kraków a nawet Wadowice (z wiadomej przyczyny). Cudownie było rozmawiać z człowiekiem z którym, pomimo tak wielu różnic pomiędzy nami, łączyło nas tak wiele. Uwierzcie, że taka rozmowa z tajskim księdzem w którego kraju ponad 90% mieszkańców wyznaje Buddyzm pozostawia niesamowite wrażenie.

Rozmiar: 18857 bajtówBędąc na Ko Samui nie mogliśmy odmówić sobie odwiedzenia cudownego Morskiego Parku Narodowego Ang Thong ( Ang Thong Marine National Park), który obejmuje wiele z osiemdziesięciu wysp archipelagu Samui. Całodzienna wycieczka choć kosztowała nas masę forsy (1800 BHT od osoby) dostarczyła nam niezapomnianych przeżyć. Wiosłowanie kajakiem wśród niesamowitych skał i jaskiń, nurkowanie w pięknym morzu, pławienie się na najpiękniejszych plażach archipelagu, i traking na słoniach przy zachodzącym słońcu pozostanie w naszej pamięci na zawsze.

Cała Tajlandia, którą dotychczas zobaczyliśmy zachwyciła nas również wspaniałymi owocami (które oglądamy zarówno na drzewach jak i na straganach). Zachwycamy się nimi no i oczywiście wcinamy na każdym kroku. Ananasy (od 10 do 20 BHT za szt.), arbuzy, papaje no i inne cuda, które nawet nie wiemy jak się nazywają są super.

Niestety czas na takiej totalnej sielance szybko mija i po trzech dniach ruszyliśmy do Bangkoku. No bo jak być w Tajlandii i nie zobaczyć tego osławionego miasta. No i ruszyliśmy po następne przygody! Kolejne kilkanaście godzin w autobusie i do pokonania jakieś 850 km. O tym jednak następnym razem.

Przy okazji chcieliśmy Wam bardzo serdecznie podziękować za wszystkie listy. Dodają nam otuchy i chęci do dalszej "walki". Miło, że o nas pamiętacie. Trzymajcie się mocno!!!

Powrót na górę strony