Relacja 2

16-18 styczeń 2004 Singapur - Malacca - Kuala Lumpur

Zmęczeni już trochę dużym miastem ruszyliśmy do opisanego w przewodniku jako spokojne i niewielkie miasteczko (jedno z najstarszych w Malezji) miasta Malacca. Za pięć godzin jazdy zapłaciliśmy po 11 $S (czyli jakieś 24 zł). Droga przez Malezję robi niesamowite wrażenie. Oczywiście jedzie się świetną autostradą. Skoro nawet tutaj mogą być świetne drogi to o co chodzi w naszym kraju. Poboczami autostrady ciągną się ogromne plantacje palm które dostarczają oleju palmowego.
Do Malaki dotarliśmy późnym wieczorem i to co zobaczyliśmy przyprawiło nas o zawrót głowy. Wsiadając do autobusu mieliśmy nadzieję na kilka dni spędzonych pod palmami na pięknej plaży. Wyobraźcie sobie nasze miny gdy zaczęliśmy się zbliżać do tego miasta i okazało się że Kraków przy tym to wiocha. Ogromna miasto, o pięknym wybrzeżu to w ogóle można było zapomnieć. Nie namyślając się długo doszliśmy do wniosku że skoro już tam przyjechaliśmy to spędzimy noc w poleconym nam hoteliku i raniutko ruszymy do Kuala Lumpur. Chęć zobaczenia na żywca Petronas Tower (najwyższego budynku świata) i wielu innych atrakcji opisanych w przewodniku wzięła górę nad leżeniem na plaży. "Jako pomyśleli tak i zrobili-. Super wrażenie zrobiła na nas jazda miejskim autobusem, którego załoga składała się z kierowcy i "dyrektora-, który sprzedawał bilety i wydawał kierowcy komendy. Następnego dnia po super poranku o 12 wsiedliśmy do autobusu jadącego do stolicy Malezji. Dwugodzinna podróż minęła bardzo szybko. Za bilet w super komfortowym autobusie zapłaciliśmy po 8 RM czyli jakieś 9 zł.

Kuala Lumpur robi wrażenie. Spędziliśmy w tym mieście dwa dni, a zostawiliśmy jeszcze przynajmniej kilka miejsc które w przyszłości koniecznie musimy zobaczyć. To chyba nawet lepiej, przynajmniej będzie po co wracać. Zwiedziliśmy kilka niesamowitych buddyjskich świątyni. Dużych wrażeń dostarczyła wizyta w narodowym meczecie, przepięknych ogrodach (hibiskusy i orchidee) i największym na świecie parku ptaków które żyją w naturalnych dla siebie warunkach. Zobaczyliśmy oczywiście Petronas Tower (452 metry). Chyba największe wrażenie robi nocą gdy jest pięknie oświetlony. Miłą niespodzianką był fakt, że wjazd na taras widokowy jest bezpłatny. Panorama na to ogromne miasto jest pięknym widokiem. Nie mogliśmy ominąć świętego dla buddystów miejsca jakim są świątynie w jaskiniach Batu. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wyglądają ich rytuały religijne. Po całym terenie biegają małpy, które wyrywają ludziom z rąk wszystko co się świeci a nam "zawinęły- kwiaty i butelkę wody mineralnej (trzeba uważać ponieważ potrafią być przy tym agresywne). Warto jednak to zobaczyć, bo samo miejsce dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Po dwóch wspaniałych dniach w Kuala Lumpur ruszyliśmy nocnym autobusem do Tajlandii.

Powrót na górę strony